Pretekst do rozmowy

Cynamon i Trusia. Wierszyki o złości i radości

 

 

Książka, która pokaże maluchowi wachlarz emocji, nie krytykując przy tym żadnej?

Taka, która opowie, że przyjaźń to często tęcza różnorodnych uczuć?

Cynamon i Trusia!

Dziś śpieszę z kolejną z serii książeczek na temat przygód tej niecodziennej dwójki przyjaciół.

Tym razem złoszczą się i cieszą. Historia pełna emocji , która zdarzyła się Cynamonowi i Trusi została opowiedziana za pomocą wierszy. Zabawnych, dźwięcznych, no i… z zaskakującymi zwrotami akcji.

W trakcie spaceru Trusia uderza palcem o kamień, co wywołuje w niej niemałą ZŁOŚĆ.

- Auć! Auć! Mój palec! Można się wściec! -

Zawyła Trusia jak zwierz.

W Trusi gotuje się czarna złość.

Tego kamienia naprawdę ma dość!

Cierpi, ale TROSKLIWIE, z pełną EMPATIĄ zajmuje się nią Cynamon. Palec przestaje boleć, a przyjaciele idą się bawić.

Cynamonie, właź do góry!

Polecimy dalej w chmury!

- Za wysoko. Ja się boję

Cynamon nie korzysta z propozycji Trusi, a potem zajmuje się wiewiórką, co budzi ZAZDROŚĆ przyjaciółki, która się chowa. Cynamon czuje się SAMOTNY, a z czasem zaczyna się ZŁOŚCIĆ. Trusia krzyczy na Cynamona, za co jest jej WSTYD. Po czasie ponownej rozłąki przyjaciele spotykają się i CIESZĄ ze swojej obecności, doceniając siebie nawzajem.

Kiedyś TY BAŁWANIE! na niego nakrzyczałam,

Teraz wstyd mi strasznie, że go tak nazwałam,

I bardzo mi go brak! 

 

Chociaż dzień się kończy i słońce chowa,

Oni nadal siedzą z uśmiechem, bez słowa.

Niesłychane szczęście serca im rozpiera,

Bo życie jest piękne, gdy masz przyjaciela.

 

I takich, przyjaźni prawdziwych Wam życzę! :)

 

Premiera „Muszli” Joanny M. Chmielewskiej

Ostatnia książka Joanny M. Chmielewskiej Niebieska niedźwiedzica została wybrana najlepszą książką dziecięcą w konkursie Empiku. Wygrała w głosowaniu internetowym,
konkurując w dziesiątce książek dziecięcych wytypowanych przez specjalistów.

Przyznam, że po raz pierwszy czytałam tak poruszającą, piękną, a zarazem opowiedzianą dziecięcym językiem książkę na temat tolerancji, a raczej jej braku.

Jeśli jeszcze nie mieliście jej w rękach, to z wielkim przekonaniem polecam!

Jeśli natomiast Niebieska niedźwiedzica skradła już Wasze dziecięce i dorosłe serducha,
to chcę Wam powiedzieć, że Pani Joanna M. Chmielewska nie próżnowała :)

W księgarniach dostępna jest już najnowsza jej książka pod tytułem Muszla.

Wyczekuję jej z dziecięcą niecierpliwością ;) A tym, którzy mają podobnie dedykuję poniższy link do strony wydawnictwa, pod którym dostępny jest fragment opowieści :D

http://bajkizbajki.pl/ksiazki/Muszla

A może mieliście okazję już ją przeczytać?

Skarb! :)

Tytuły, o których mam przyjemność pisać to wybór tego, co subiektywnie wartościowe. Książka ciekawa, wyjątkowa przez pomysł, atrakcyjna ze względu na temat, treść,
czy opracowanie graficzne nie umknie mojej uwadze ;)  Niewątpliwie książki te zapełniłyby już kilka sporych półek.

Dziś jednak chcę podsunąć wyjątkową listę, na której warto również oprzeć wybory tytułów dla dzieci, a stworzoną przez Fundację ABC XXI Cała Polska czyta dzieciom, o której słyszał już w Polsce niemalże każdy [co cieszy szczególnie].

Poniżej znajduje się część zawierając tytuły wymienione z myślą o najmłodszych.
Nie brakuje na niej klasyków, pisarzy współczesnych, zarówno polskich, jak i zagranicznych.
Oddaję w Wasze ręce skarb nie bez powodu nazwany Złotą Listą :)

Wiek 0- 4 lata:

Marta Bogdanowicz (opracowanie) – Rymowanki – przytulanki

Paulette Bourgeois, Brenda Clark – seria o Franklinie

Jan Brzechwa – Wiersze i bajki

Gilbert Delahaye – seria o Martynce

Barbara Gawryluk – Dżok, legenda o psiej wierności

Dimiter Inkiow – Ja i moja siostra Klara

Czesław Janczarski – Mis Uszatek

Janosch – Ach, jak cudowna jest Panama; Ja ciebie wyleczę , powiedział Miś

Astrid Lindgren - Lotta z ulicy Awanturników

Sam McBratney – Nawet nie wiesz, jak bardzo Cię kocham

Nele Most, Annet Rudolph – Wszystko moje; Co wolno, a czego nie wolno

Beata Ostrowicka - Lulaki, Pan Czekoladka i przedszkole; Ale ja tak chcę !

Joanna Papuzińska – Śpią ce wierszyki

Eliza Piotrowska – Bajka o drzewie

Renata Piątkowska – Opowiadania z piaskownicy

Annie M.G. Schmidt – Julek i Julka

Julian Tuwim – Wiersze dla dzieci

Wojciech Widłak – seria o panu Kuleczce

 

Wiek 4-6 lat:

Florence and Richard Atwater – Pan Popper i jego pingwiny

Hans Christian Andersen - Baśnie

Wanda Chotomska – Wiersze; Pięciopsiaczki

Carlo Collodi - Pinokio

Waclaw Ćtvrtek – O gajowym Chrobotku; Bajki z mchu i paproci

Iwona Czarkowska – Biuro zagubionych zabawek

Eva Janikovszky – Gdybym był dorosły

Grzegorz Janusz – Misiostwo świata

Roksana Jędrzejewska-Wróbel – Sznurkowe historie, Male ń kie Królestwo królewny Aurelki

Asa Lind – Piaskowy Wilk

Astrid Lindgren – seria o Pippi Pończoszance; Emil ze Smalandii

Hugh Lofting – seria o Doktorze Dolittle

Kornel Makuszyński - Przygody Koziołka Matołka

Małgorzata Musierowicz – Znajomi z zerówki

Alan A. Milne – Kubuś Puchatek, Chatka Puchatka

Renata Piątkowska – Na wszystko jest sposób; Nie ma nudnych dni

Małgorzata Strzałkowska - Leśne Głupki; Wierszyki łamiące języki

Danuta Wawiłow – Wiersze

Max Velthuijs – Żabka i obcy

 

Materiał został opracowany przez Fundację „ABCXXI – Cała Polska czyta dzieciom” i przedrukowany ze strony www.calapolskaczytadzieciom.pl

Dwa światy. Jeden przepis… + działalność Kupidyna

Mamo, Tato – jak się poznaliście? Co to jest miłość?!

Dziś serwuję książkę sycącą ducha i zmysły prostą historią i pięknymi ilustracjami.
Autorką – Katharina Grossmann-Hensel.
Prosta historia. Dwa światy. Zakochanie. Miłość?

Kiedyś, kiedy moi rodzice byli dziećmi, wcale się jeszcze nie znali. Mama lubiła wszystko, co kolorowe,
a tata wszystko, co niekolorowe. Gdy tylko tata nauczył się liczyć do dziesięciu, ponumerował wszystkie półki na regale.

Książka uroczo, obrazowo i symbolicznie tłumaczy dzieciom potęgę indywidualności. Przypomina,
że każdy tęskni za kimś podobnym, choć w życiu „różnie bywa”…

Mama i tata byli strasznie samotni. Nocą spoglądali w to samo niebo i zastanawiali się:
Czy na świecie nie ma kogoś, kto by do mnie pasował?

Myśl bywa twórcza. Spotkali się po licznych, tęsknoty pełnych wieczorach. Ona w uroczej kolorowej sukience biegła spóźniona do swojego sklepiku. On podążał, uważnie omijając linie na chodniku.
Za narożnikiem czekała ich stłuczka.
Kawa. Komplementy. Ot – historia prawdziwa.

 

- Ma pani ładą sukienkę – powiedział tata w kawiarni. Śmieszne, bo sukienka wcale nie była w jego guście.

- Panu też w tej marynarce jest bardzo do twarzy – powiedziała mama. Dziwne, bo na marynarce nie było ani jednej plamki.


Rozeszli się. Każdy do swojego domu i życia. Nieoczekiwane spotkanie jednak nie pozostało bez echa.  Zaszły zmiany. Silne odczucie braku, podwyższone tętno… Cóż było robić? Do lekarza!
Jak się okazuje – wybrali tego samego.

Od kiedy się tak państwo czują? – zapytał lekarz i zbadał ich po kolei.

Puls taty przyspieszał, gdy tylko tata spojrzął na mamę.

Odkąd się zderzyliśmy! – stwierdzili zgodnie.

Serce mamy uspokajało się, kiedy patrzył na tatę.

- Aha! – lekarz widział, jak mama i tata spoglądali na siebie płomiennym wzrokiem.

- A jak się państwo teraz czują?

- W poczekalni było mi już o wiele lepiej – powiedziała po namyśle mama.

- Od pół godziny nie czuję dziury w brzuchu! – rzekł tata.

- Rozumiem! – zawołał lekarz. – Przepisuję państwu wspólną pracę i dużo świeżego powietrza! To zwalczy wirusa.


Trudno nie stosować się do wskazówek lekarza, szczególnie, gdy ma bezcennie dobrą opinię
w mieście ;) Rozpoczęli pracę nad połączeniem zabałaganionego sklepiku i surowego marketu,
których klienci od dawna przestali odwiedzać.

Co dalej? Śmiało! Czytajcie dzieciom romans!

 

- Teraz na pewno wszystko będzie jak dawniej! – powiedziała mama.

Nic jednak nie było jak dawniej.

- Właściwie teraz jest o wiele piękniej – szepnął tata.


Obrzydliwie romantyczne? Racja!  Zwłaszcza w kontekście 14. lutego, kiedyśmy wszyscy chyba już przesyceni różem i czerwienią wszędobylskich serduszek. Można mówić co się chce – historia ta mogła wydarzyć się naprawdę. Czy nie tęskno nam czasami i odrobinę, a może częściej i bardzo mocno do takiej, prostej historii, niespodziewanej, jak znalezienie grosza na chodniku, czy wygrana drobiazgu. Książka może posłużyć do wywołania naprawdę ciekawej rozmowy.

O miłości dla dzieci; kolorowo i symbolicznie; Przepis na miłość.

 

 

Tytuł: Przepis na miłość

Autor: Grossmann-Hensel K.

Warszawa 2006

Walentynkowo, czyli garść miłości zawiłych

 

Są losu różne drogi i różnych dróg rozstaje.

Ktoś kogoś gdzieś spotyka i ktoś się

z kimś rozstaje.

Są losy ciut zawiłe i losu zawiłości.

I różne są uczucia i różne są miłości.

Dorota Gellner po raz kolejny daje popis giętkości swojego języka
i pomysłowości!;) Znana nie tylko jako autorka książek dla dzieci
i słuchowisk radiowych, ale i tekstów piosenek dziecięcych. Niech starczy, że przypomnę tytuły, takie jak: Zuzia lalka nieduża, czy A ja rosnę, które choćby w tym momencie dorosłego życia potrafimy bez trudu zanucić! Dorota Gellner nie poprzestaje na laurach ( Nagroda Literacka im. Kornela Makuszyńskiego 1999, Order Uśmiechu 2005, Srebrny Medal Zasłużony Kulturze Gloria-Artis 2007) i w 2012 roku wydaje książkę pt. Zawiłości miłości. Zbiór krótkich, rymowanych opowiadań
o miłości dla dzieci. Nie brakuje tam solidnej dawki humoru i dystansu do świata.

Nikomu tłumaczyć nie trzeba, że miłość niełatwą sztuką jest.

Sprzątała świat sprzątaczka. Sprzątała i sprzątała. Nie mogła się zakochać, bo czasu wciąż nie miała.
Tu gąbką coś umyła, tam ścierką odkurzyła.

- Na miłość szkoda czasu – do miotły tak mówiła.

Raz chłopak chciał z nią chodzić, jej śmiechem urzeczony, lecz szmatą go przetarła, bo nos miał zakurzony. A potem pan przystojny poprosił ją o rękę. Lecz w ręce miała szczotkę. Więc odmówiła z wdziękiem. Wymiotła z życia miłość. Wymiotła ją, i już! I znikła gdzieś bez śladu.

Bo ślad zasypał kurz.

Autorka zręcznie opisuje perypetie przedstawicieli różnych zawodów (zakochanego hydraulika, cukiernika, tapicera, garncarza,  szewca,  zegarmistrza, czy praczki). Nawiasem mówiąc oprócz humoru i wartości literackich książeczka niesie za sobą także wartości poznawcze związane z wykonywanymi przez bohaterów zawodami. Jak to w życiu – niektóre miłości są wyczekiwane – inne zupełnie przypadkowe. W jednych to  zrządzenie losu decyduje o tym, że bohaterowie zostają
ze sobą na całe życie, w innych drobiazg powoduje rozstanie.

Był sobie raz elektryk, co świecić chciał przykładem. U panny miał naprawić żyrandol przed obiadem.
Na stołek wlazł i wrzasnął:

- Żarówkę trzeba wkręcić!

I zaczął się z  żarówką na stołku w kółko kręcić. Nic munie wychodziło, więc kłamał coś i kręcił. Aż w końcu spadł ze stołka i nogę sobie skręcił.

- Specjalnie tak zrobiłem! – zawołał i miał rację, bo wkręcił się w ten sposób na obiad i kolację.
Przy stole z panną siedział, dookoła ciemno było. I wtedy między nimi coś nagle zaiskrzyło. O ślubie już szeptali, już w myślach gniazdko wili. A potem o żyrandol się nagle pokłócili. Tak troszkę, odrobinę
- to było małe spięcie. Lecz on żarówkę złapał, zakręcił się na pięcie i nogą, tą skręconą, w dal odszedł zły
i spięty. Tak jakby prąd go kopnął.

A może był kopnięty?


Niewiele w tych miłosnych, zawiłych historiach baśniowego lukru, no… chyba, że w opowieści
o zakochanych, którzy postanowili zamieszkać do końca życia w cukierni!

Raz zakochał się cukiernik w pannie słodkiej niczym piernik. Srebrne blachy pełne ciast wręczał jej przy blasku

gwiazd.

Dawał ptysie i eklerki, bezy, rurki, bajaderki. I przemawiał do niej słodko:

- Cześć, pączusiu! Pa, szarlotko!

Nawet kiedy się pobrali, jeść słodyczy nie przestali i słodyczom nadal wierni zamieszkali – gdzie? W cukierni!

I tak lata im mijały. Włosy porył lukier biały. I pobiegli w stronę gwiazd srebrną drogą pełną ciast.


Gry słownie łączone ze znakomitym poczuciem humoru, różnorodność i dynamika opowiadań – niewątpliwie zachęcają.

Być może Zawiłości miłości staną się pretekstem do opowiedzenia Waszej historii miłości?

 

 

Tytuł: Zawiłości miłości

Autor: Dorota Gellner

Warszawa 2012

Tylko prawdziwe Królewny walczą o swoje!


Wyzwolona Królewna?! „A więc do tego doszło… ” – zimny szept społeczeństwa przeszywa mi plecy… ;)

Tak właśnie, zaprzyjaźniłam się ostatnio z Królewną, która pozbyła się różowej sukieneczki i nie pozwoliła sobie odebrać pragnień, które okrzyknięto niewłaściwymi królewskiej córce.  Mało tego, obserwowałam jak ta nieszablonowa postać zdobyła serca grupy dzieciaków. Dodam, że większość z nich to chłopcy w wieku około 10 lat :) Pytacie jak to możliwe?

Przedstawiam dziś niezwykle uroczą pozycję Gdańskiego Wydawnictwa Psychologicznego -

O Królewnie, która chciała jeździć koparką. Tytuł budzi pobłażliwy uśmiech… Dlaczego?  Cóż, przyznać trzeba, że brzmi odmiennie, o ile nie nieco absurdalnie na tle wszystkich innych pozycji o tej tematyce dla dzieci, ściślej rzecz biorąc głównie dla dziewczynek. Królewna, której mainstream nie interesuje, od dawna ma wielkie marzenie – nie tylko chce mieć żółtą koparkę, ale i powozić nią dumnie po ogrodach swojego taty.

Dziarska Królewna bierze udział w dorocznym Konkursie na Najpiękniejszą Piosenkę. Jednak zamiast oczekiwanego słowiczego głosu – występ obiera zgoła odmienny wymiar. Hmm; cóż pisać – zerknijcie! ;)

Chcę mieć koparę,

chcę mieć koparę

oraz kalosze gumowe, stare!

Łychą ładować ziemię i gruz

wtedy poczuję w sobie luz!

Królewna robi wszystko, żeby jej pragnienie się ziściło. Na drodze stają rodzice, ale i inni dorośli z plecakiem konwenansów, oczekiwań a nawet wymagań.

Królewna na znak protestu przestaje jeść i smutnieje. W końcu serducha rodziców miękną

i dziarska Królewna otrzymuje wymarzoną koparkę.

Wraz z najprawdziwszą maszyną przyjeżdża instruktor, który jest pod wielkim wrażeniem postępów Królewny w sztuce jeżdżenia koparką. Niestety, przychodzą trudne czasy

w Królestwie… Jak Królewna i jej żółta maszyna odnajdą się w nowej sytuacji?

 

 

Wilczyński J.

O Królewnie, która chciała jeździć koparką

Sopot 2011

Igor – przedszkolak, który nie chadza na kompromisy w kwestii realizowania siebie

 

 

Przedstawiam kolejną zakamarkową pozycję - Igor i lalki.  Dwa dni z życia chłopca chodzącego do przedszkola. Świat oczami dziecka i w jego języku. Rozterki przedszkolaka i niezrozumienie dorosłego.

Dzisiaj Igor poszedł do przedszkola,

chociaż mu się nie chciało.

Dzieci gapią się, kiedy wchodzi.

No i zaczynają się wygłupiać.

Następnego ranka Igor sam

pakuje swój plecak.

- A piłka? – pyta tata.

- Nie ma już miejsca – mówi Igor.

- Jak to nie ma? – dziwi się tata.

- Nie ma – odpowiada Igor i wychodzi.

Igor jest bardzo lubiany w przedszkolu, szczególnie za to, że świetnie gra w piłkę nożną. Chłopcy chętnie zapraszają go do zabawy, ale on sam wolałby dołączyć do zabaw dziewczynek. Zdecydowanie bardziej woli bawić się lalkami. Nietrudno się domyślić,
że spotyka się to z niezrozumieniem rówieśników.

Dziewczynki patrzą na Igora i Barbie.

- No dobra, niech się z nami bawi – mówi Nusia.

Amelia wzdycha.

- No dobra… zgadza się w końcu.

(…)

Igor wymyśla,  że Barbie uratuje potwora .

Bo potwór wcale nie chce być straszny.

Potem są w dżungli i robi się noc.

Są tu żyrafy, które chcą wszystkich zjeść.

I lwy, które są okropnie duże.

Barbie i Emilia Daktylia

wcale się ich nie boją.

Po udanej zabawie lalkami Igor wraz z dziewczynkami bawi się w bal, gdzie wolno tańczyć tylko w specjalnych przebraniach. W tym momencie do sali wchodzi grupa chłopaków, którzy czekali na Igora na boisku. Jak skończą się perypetie małego Igora? Przeczytajcie koniecznie wraz ze swoimi pociechami :)

O łamaniu schematów i odkrywaniu własnych pasji,
o samoakceptacji i szukaniu swojego miejsca w grupie.

 

Autor: Pija Lindebaum

Tytuł: Igor i lalki

Poznań 2009

Współczesne księżniczki?!

 

Ildikó Boldizsár – węgierska tropicielka baśni i bajkoterapeutka. Postanowiła przypomnieć kobietom o tym, czym są obdarowywane i jakie bezcenne dary przynoszą światu.

Spakowała je wszystkie w okładkę książki pt. Narodziny księżniczki – poetycką opowieść o potencjale kobiecości.

Bez obaw! Ani krzty tam feminizmu. Czysta forma tego, co może składać się na bogactwo duchowe :)

Opowieść o tym, że przy każdej nowonarodzonej są księżniczki, które obdarowują ją wyjątkowymi prezentami.

A cóż to za prezent, którego nie można wziąć do ręki?

Z chwilą narodzin każda dziewczynka dostaje:

piękno, czystość serca, zdrowie, wytrwałość, dobroć, radość, cierpliwość, prawdomówność oraz wdzięk.

Dary te pozostają na zawsze głęboko w sercu dziecka, ale z biegiem lat pamięć o nich się zaciera - jak zaznacza autorka.

Zdecydowanie bezcenna pozycja w domowej biblioteczce; znakomity prezent.  Do czytania codziennie; bez ograniczeń wiekowych; najlepiej – łącząc pokolenia ;)

Książka afirmuje kobiecość i witalność!

Smaku dodają ilustracje tworzone metodą złożonych, wyjątkowych kolaży Katalin Szegedi. Dosłownie smaku ;) Nietrudno znaleźć tam suszone, ażurowe już listki, kwiatki, papryczki, czy korale z jarzębiny. Na tle  rysunków, darów natury, wytwornych tkanin, koronek  i złotych monet są obecne akcenty kultur świata (arabskiego, afrykańskie, z kręgów polarnych, czy irlandzkie). Autorka przytacza bogactwo różnorodności, nawiązując także do wizerunku matki ziemi.

Sami zobaczcie!

Wpisana na listę Białych Kruków – White Ravens 2010.

Zapisana na liście moich Białych Kruków ;)

Porusza niezmiennie, nakazując opowiadać jej treść kolejnym pokoleniom.

Zacznę za Ildikó Boldizsár ;)

 

Wamweru jest córką sawanny.

Wszędzie tam, gdzie się zjawi, zakwitają drzewa, a ziemia rodzi obficie.

Wamweru dotknęła twojej duszy i powiedziała: Bądź dobra!


Życzyła Ci, byś była jak pola.

Nikt nie prosi pól, by rodziły trawy, głóg, dzikie róże, maki, czy pszenicę,

a mimo to hojnie rozdają swoje owoce.

Pola są wdzięczne za światło słońca i za krople deszczu.

Troszczą się o żywe istoty.

Bądź dobra jak pola: dbaj o wszytko, co żyje – o każdego robaczka,

ptaka, zwierzę, roślinę, czy człowieka.

 

Pamiętaj, że również pola są twoimi siostrami.

 

 

Autor: Ildiko Boldizsár

Tytuł: Narodziny księżniczki

Poznań, Cop. 2010

Kilka słów po skandynawsku w sprawie grzecznych dzieci…

 

Proszę Państwa! ;)

Skandynawia wkrada się do nas drzwiami i oknami :) Na szczęście!

Grzeczna. Na okładce urocza, skromnie ubrana dziewczynka na różowym tle wśród słoneczek. Wzorowa. Zapowiada się słodko.

Gro Dahle i Svein Nyhus (norweski duet) przedstawiają dziewczynkę o nieskazitelnym zachowaniu; wzorową córkę, uczennicę, koleżankę. Pilną, czystą, poukładaną, jednocześnie cichą, niemalże niesłyszalną.

Kiedy ją czytałam przypomniało mi się zdanie:  Prawdziwa mama to  taka, która ma brudną podłogę, pełen zlew i szczęśliwe dziecko.          Abstrahując od zlewów i podłóg. Poruszająca książka o tym, jak szablon przemocą niszczy dziecięce, niepodważalne Ja o wielkim potencjale. Książka porusza mnie – dorosłą. Jej treść była z pewnością udziałem większości dorosłych. Kierowana do najmłodszych. Budzi to niepokój. Przekaz przeszywa. Ilustracje/grafika szokują surowością. Uładzone, niektóre na papierze milimetrowym, bezwzględnie przytłaczające. Na forach nazywane demonicznymi (przesadne; złość nie jest dobra ani zła; przyjemna też nigdy nie będzie).

Opowieść o sile dziecięcego pragnienia wyrażania siebie i swoich emocji. Nie zdradzę przebiegu wydarzeń ;)… Polecam każdemu rodzicowi i pracującemu z dzieciakami. Czy czytać dziecku? Czytajcie! Decydujcie koniecznie.

I jedno jeszcze… na ile grzeczna to komplement…  Czemu służy bycie grzecznym?

Jak Wasze doświadczenia? Znacie? Czytacie?

 

 

Autor: Dale Gro, Svein Nyhus

Tytuł: Grzeczna

Gdańsk 2010

Archiwum

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 9980